niedziela, 13 września 2015

Rozdział 2 (SŻ)

Cześć! Ochoczo oddaję w wasze łapki rozdział nambe 2.

Umm ostatnio zapomniałam wam coś powiedzieć:
Rozdziały będą pojawiać się co tydzień, w sobotę. Czasami w sobotę i w niedziele. A jak wogóle nie będzie to napiszę Info ;) Mam egzaminy i nauka, wiecie powtórki. Nie wiem ile będzie rozdziałów. Duuuużo napewno ! Dokończę to opo napewno ;)

Chciałabym podziękować za komcia Natalii Traliszewskiej
Naprawdę cieszę się, że ci się podoba ;*

A teraz łapcie rozdział.
~Yuu

~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział 2

Siedział w wysokim fotelu przed wielkim dębowym biurkiem kiedy nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę- powiedział od niechcenia Lord. Wyglądał jak Riddle z Komnaty Tajemnic, tylko że starszy.
Do gabinetu weszła postać ubrana w długi ciemnozielony płaszcz. Jej twarz przysłaniał głęboki kaptur tak, że widać było tylko połowę twarzy.
-Witaj Lily- powiedział.
Kobieta zdjęła kaptur. Teraz patrzyły na niego bystre zielone oczy. Rude włosy uczesane w wysoki kucyk świeciły własnym blaskiem [nie, nie były przetłuszczone dop.aut. xD]
Zmarszczyła brwi w wyrazie zamyślenia.
-Czy Dumbledore...
-Nie, nie domyśla się. Ale James...
Zapadło krótkie milczenie.
-Co James?- zapytał lekko podirytowany Lord.
-On chyba zaczął zauważać, że wychodzę na całe dnie i wracam dopiero wtedy kiedy on...
Voldemort machnął ręką lekceważąco.
-Ja... Tom myślę, że nie będę mogła... To znaczy... E... Muszę narazie poudawać, że nic się nie dzieje... I chyba nie przyjdę... Przez jakiś czas... Bo... Sam rozumi...
-Chcesz powiedzieć przez to, że...
-Tom zróbmy sobie przerwę, dobrze?
-Nie... Nie możesz, mówiłaś przecież, że... Że nigdy tego nie zrobisz... Obiecałaś...
-Nic nie ob...
-Nie prawda!- schował twarz w dłoniach.
-Och, Tom zachowuj się jak facet i nie panikuj!- odpowiedziała zdenerwowanym tonem- Przecież to nie na zawsze...- dodała łagodniej.- Tylko na troszkę.
Podeszła do niego i położyła mu rękę na ramieniu. Spojrzał na nią uważnie.
-Obiecujesz?
-Tak, tym razem tak.
Po chwili uśmiechnęła się przepraszająco.
-Muszę już iść, Tom... Do zobaczenia.
-Pa Lily...
Kiedy przechodziła przez drzwi, usłyszał jak powiedziała, cicho niby trzepocące skrzydła motyla: Kocham cię.

Wspomnienie skończyło się, a w jego miejscu pojawiły się te same osoby lecz w innej scenerii. Byli na polanie, a dookoła nich rosły drzewa. Dało się słyszeć głos kobiety:
-Musisz się na to zgodzić, Tom! To będzie twój syn, do cholery!
-Nie! Bo to przez niego zginiesz! Wiesz to tak samo dobrze jak ja!- mężczyzna krzyczał podłamany.
-Nie... On nie jest niczemu winien... Tylko...
-Tylko, co?
-Obiecaj, że zajmiesz się nim po skończeniu piątej klasy! To właśnie wtedy się zacznie, rozumiesz?
-Nie Lily, ja nie mogę, on będzie myślał, że to ja cię zabiłem, będzie mnie nie...
-To mu wytłumaczysz... Wierzę, że coś wymyślisz!
-Lily, ja... Obiecuję- powiedział cicho.
Kobieta podeszła, przytuliła się do niego i powiedziała dwa ostatnie słowa.
-Żegnaj, Tom- po czym zniknęła.
-Lily...- powiedział jeszcze cicho i sam również zniknął.

W domu Potterów rozbłysło zielone światło. Tom wszedł do niego najciszej jak potrafił. W przejściu leżało ciało James'a, ale jego nie obchodził los mężczyzny. Na górze słychać było głosy.
Rzucił ulepszone zaklęcie kameleona, wszedł po schodach i stanął w drzwiach.
-Zostaw Harry'ego! Weź mnie błagam!
-Lily wiesz, że nie mogę. To dziecko pokrzyżuje mi plany, jeżeli teraz nie zginie...
-Błagam cię!- wykrzyczała przez łzy.
-Przykro mi Lily.

Avada Kedavra

Zaklęcie uśmiercające poleciało w stronę dziecka lecz rudowłosa osłoniła je własnym ciałem. Usłyszeli krzyk kobiety.

Tom nie panował nad swoimi odruchami i wypowiedział imię ukochanej. Dumbledore słysząc to rzucił zaklęcie Finite w jego stronę. Wszystko potoczyło się zaskakująco szybko.
Lord chciał rzucić zaklęcie, Dumbledore je odbił. Po chwili dyrektor wypowiedział następujące słowa zaklęcia:

In tenebris animae corpus terrae*

I wtedy zapanowała ciemność, a jego umysł pozostał w mroku...

Kolejna fala wspomnień zalała jego umysł. Zobaczył Quirella, młodego Riddle'a, fałszywego Moddy'ego... Cmentarz...
Każde ich spotkanie.
-Nigdy nie chciałem go zabić. Dumbledore mu to wmówił... Co ja mam zrobić Aaronie?
Meżczyzna nazwany Aaronem zmarszył brwi. Był wysoki, szczupły z wyrazistymi rysami twarzy. Brązowe włosy łagodnie spływały na kark. Jego niebieskie, prawie białe oczy skupiły się na Riddle'u.
-A jak myślisz Tom?
-Ja... Obiecałem. Może... To znaczy, ja muszę mu to wytłumaczyć...
-Tak, ale czy jesteś pewien? Czy Lily...
-Lily chciałaby, żeby poznał prawdę.
-Rób jak uważasz.
-To zacznie się niedługo muszę to zrobić.

***

Kiedy Harry 'wyszedł' z myśloodsiewni, Tom nadal był w pokoju.

Czego on tu jeszcze chcę? Nie wystarczy mu, że pokazał mi to wszystko?

Może chce wszystko wyjaśnić...

Zamknij się... Ja... On... Och, on nie może być moim ojcem! Nawet nie jestem do niego podobny... Zawsze wszyscy mówili, że wyglądam jak kopia James'a...

A może to zaklęcie... Wiesz zaklęcia są na wszystko albo eliksir... Eliksiry też są na wszystko... Ej! Dlaczego już idzie?

Kto? A on... Nie wiem... Cieszę się, że sobie pójdzie muszę pomyśleć...

-Harry, porozmawiamy o tym jutro... Tego nie można odłożyć- powiedział Lord po czym wyszedł.

Dobranoc, synu.

Aleś ty się sentymentalny na starość zrobił Tom.

***

Głupi Potter. Czy ten bachor nie potrafi trzymać się od kłopotów z daleka? Mógł poczekać z tym do końca roku szkolnego... Eliksir, który kiedyś dostał przestanie niedługo działać...

Temporaria Adoptionem*

Lily poprosiła mnie o niego, kiedy tylko się dowiedziała...
Pamiętam jakby to było wczoraj...

***

-Sev, możesz coś dla mnie zrobić?- rudowłosa kobieta wpadła do jego labolatorium niczym tornado. Jej oczy zawsze uśmiechnięte dzisiaj były poważne.
-O co znowu chodzi, Lil?
-Bo... Pamiętasz jak mówiłam ci, że kogoś poznałam, i że James nie może się dowiedzieć?- skinięcie głową- Tym kimś był Tom Riddle.
-Czekaj, co?- mężczyzna o mało nie wywalił kociołka. Mikstura zaczęła niebezpiecznie się pienić, dlatego jednym zaklęciem usunął zawartość naczynia.
-No... Tak. Ale on wcale nie jest taki z...
-Zły? Lily czyś ty oszalała, morderca nie jest taki 'zły'?!- przedrzeźnił ją ironicznie.
-Sev zrozum... Potrzebuję pomocy, bo ja jestem z nim w ciąży...
-Brawo Lily, urodzisz nam kolejnego Czarnego Pana- dodał sarkastycznie.
-I potrzebuję eliksiru Temporaria Adoptionem. Wiem, że go znasz, jesteś mistrzem eliksirów i moim przyjacielem - powiedziała niezwracając uwagi na jego docinek.
-Potrzebuje tygodnia na zrobienie go. Musisz przynieść mi włos James'a, resztę składników mam.
-Dziękuję Sev- wspięła się na palce i pocałowała go w policzek.
-Lily pamiętaj, że elikskir działa dokładnie 16 lat od jego podania.

Tydzień później

-Masz go?
-Tak.
-Dobrze to już ostatni składnik... Gotowe.
-Em... Jest jeszcze coś.
-Tak?
-Czy możesz wstrzyknąć ten eliksir dziecku, kiedy jest jeszcze w moim brzuchu?
-Znasz czar.
-Wiem, ale chcę mieć stu procentową pewność...
-Dobrze pomogę ci... Kiedy chcesz to zrobić
-Dokładnie dwudziestego szóstego czerwca o 7 rano.
-Będę.

***

Jeszcze trzy dni i eliksir przestanie działać. Muszę poinformować o tym Czarnego Pana...

***

W gabinecie była tylko jedna osoba. Lord Voldemort rozmyślał nad wydarzeniami z dzisiejszego dnia. Pokazał chłopakowi wspomnienia. Ciekawe jak zareaguje na to, że nie nazywa się Harry Potter lecz

puk, puk

Ciekawe kogo znowu niesie.

-Proszę- do pokoju wszedł nie kto inny jak Severus Snape. Ciekawe po co przyszedł. Pewnie w sprawie chłopaka... No tak Lily była jego przyjaciółką.
-Mój panie- przywitał się Snape- Myślę, że powinieneś coś wiedzieć, mój panie.
-A cóż to takiego Severusie?- Naprawdę byłem ciekaw co chce mi powiedzieć, ale się nie zdradzałem.

Nie mów tyle. Słuchaj, będzie mówił.

-Mój panie wiem, że Potter to twój syn, ale wiem też o eliksirze Temporaria Adoptionem. Lily poprosiła, abym go przygotował prawie szesnaście lat temu. Za trzy dni, eliksir przestanie działać i chłopak będzie podobny do ciebie, mój panie.
-Dlaczego nie wiedziałem tego wcześniej?- warknął podirytowany Czarny Pan.
-Byłem związany przysięgą, aż do dzisiaj, mój panie.
-Ah... Dobrze... Dziękuję Severusie. Możesz odejść.

***

Kiedy Harry w końcu otrząsnął się z szoku dotarła do niego wiadomość, że Tom Riddle to naprawdę jego ojciec, jego matka kochała mężczyznę, który owym ojcem był, a nie James'a Potter'a, który notabene nim nie był.

Czemu moje życie zawsze musi być takie zaplątane? Z tego co Hermiona kiedyś powiedziała czarodzieje mają dwóch ojców chrzestnych, czyli matek nie było. Ciekawe kim był ten drugi...

Nie masz się nad czym zastanawiać, tylko nad tym kto jest twoim ojcem chrzestnym, no naprawdę.

Och, zamnij się, mam mętlik w głowie. Jeszcze ta jutrzejsza rozmowa...

Właśnie może jutro się czegoś dowiesz, nie panikuj(?)

Łatwo ci mówić. Jestem zmęczony...

To idź spać?

Skończysz z tym sarkazmem? A może i pójdę. Dobranoc.

Mów 'Dobranoc' głosowi z głowy masz rację.

Zamknij się, chcę spać.

~~~~~~~~~~
* In tenebris animae corpus terrae - (łac.) W mroku dusza, ciało na ziemi (tłumaczyłam na google tłumacz, więc to tylko wolne tłumaczenie)
* Temporaria Adoptionem - (łac.) znaczy to ni mniej ni więcej 'Czasowa adopcja' nie miałam pomysłu, ale chyba wyszło dobrze, no nic

~~~~~~~~~~
Podobało się?
Mam nadzięję ;)
Następny rozdział postaram się wrzucić 19 września. Do zobaczenia

~Yuu

1 komentarz:

  1. Super naprawdę i zastanawiam się nad przebiegiem rozmowy. Czekam na next.

    OdpowiedzUsuń

Shinigami Yukio

Moje zdjęcie
Witam Cię serdecznie na moim blogu yaoi. Jeżeli już tu jesteś to może zostań na dłużej...? A może Ci się tu spodoba... ;) Chciałabym zobaczyć jak się tu udzielasz, komentujesz, bo... to uszczęśliwia *u* Dasz mi jeden komentarz, a ja będę najszczęśliwszą osobą na świecie. Hm... Chcecie coś o mnie wiedzieć...? Moje prawdziwe imię to Kaśka, kocham yaoi... w sumie to wiadome, skoro je piszę :* Nie lubię tłumów, dostaję ataków paniki, kiedy za dużo ludzi jest wokół mnie. Co jeszcze... Potterhead i k-poperka XD Chyba tyle *u* Zachęcam do komentowania, pa!