Minął tydzień. Baekhyun dalej podtrzymywał, że nie poznaje członków zespołu.
Chanyeol chodził przez ten cały czas przygnębiony. Kai nie chciał mu nic powiedzieć.
Jego Baekkie go nie poznawał. Zastanawiał się dlaczego. No bo... Znał go tyle lat. Kochał. Cóż... Może początki były burzliwe, ale teraz czuł, że nie może bez niego żyć.
***
- Channie... to nie jest tak...
- Nie? Baekhyun, zaufałem ci, a ty co... Nie było mnie tydzień. Wracam, a ty...
- Ja, co? - Chanyeol nie wiedział co odpowiedzieć. Nie byli parą. Ale... Od dawna czuł coś głębszego do swojego przyjaciela. Właśnie. Przyjaciela. Baek spotykał się z różnymi chłopakami. Niscy, wysocy, bruneci, blondyni... Bez różnicy. A on... Zakochał się w nim. Nie miał bladego pojęcia dlaczego, kiedy... Chociaż może wiedział kiedy... - Chanyeol? - Baekhyun pomachał mu dłonią przed oczami. - Co z tobą?
- N-nic...
- Jak nic? - zdenerwował się niższy chłopak. - Najpierw drzesz się na mnie, bo znalazłem kogoś po... Po dwóch tygodniach, a teraz nie wiesz co powiedzieć? Weź ty się puknij...
- J-ja... - chciał, żeby przestał mówić. Przyparł go do ściany i przycisnął swoje usta do tych należących do Baekhyuna. Oderwał się od niego i popatrzył prosto w oczy.
- Chanyeol? - słaby szept wydostał się z ust Baeka.
Chan oparł się czoło o ścianę za chłopakiem.
- Ja... J-ja... Baekhyun, ja chyba cię kocham...
Zapadło milczenie.
- Spójrz na mnie - stanowczy głos chłopaka rozbrzmiał w cichy jak wystrzał. - No spójrz.
Wykonał niepewnie polecenie.
- Baekkie, ja...
- Zamknij się na chwilę - mniejszy popatrzył na niego zamyślony, po czym go pocałował. - Dużo czasu zajęło ci dojście do tego.
- Czyli...
- Tak. Robiłem to wszystko, żeby zwrócić twoją uwagę - uśmiechnął się szeroko.
- Naprawdę...?
- Tak, ty głupku.
***
- Chanyeol. Chanyeoooool... Channie? Yeolli?
Przez chwilę miał wrażenie, że to obiekt jego rozmyślań.
- Baekhyun? - zapytał cicho i spojrzał na chłopaka przed nim.
- Jasne i co jeszcze? - ziewnął Jongdae. Swoją drogą Yeol czuł się trochę o niego zazdrosny, bo Baekhyun spędzał z nim bardzo dużo czasu. Niby wiedział, że chochlik był z Xiuminem, ale... Tak. Był zazdrosny.
- Hm?
- Przestań się zadręczać.
- Ja wcale...
- Nie w ogóle. Jesteś cieniem samego siebie.
- A co ty byś zrobił gdyby to Xiuminowi...
- Na pewno chciałbym go jakoś 'przywrócić'. Pokaż mu zdjęcia, czy coś.
- Kai powiedział, że nie da się nic zrobić - to jedyne, co nam powiedział, dodał w myślach.
- Wiem, o tym. Ale spróbować nie zaszkodzi.
Zastanowił się nad jego pomysłem. W sumie nic nie stało na przeszkodzie... Mógł sobie spróbować. Ruszył w stronę pokoju.
- Chanyeol? - zatrzymał się. - Może najpierw coś zjedz? I wypij kawę? I ogarnij się trochę? Wiesz. Mógłby się przestraszyć, wyglądasz jak trup.
- Dzięki, za komplement - uśmiechnął się i zawrócił.
- Nie ma za co.
Umył się, ubrał, uczesał, zjadł, wypił kawę, czyli można powiedzieć, że się ogarnął. Wszedł do pokoju, który dzielił kiedyś z Baekhyunem.
Dalej były tu jego rzeczy i mógł tu spać, ale zdecydował się na kanapę, ponieważ bolało go patrzenie na chłopaka. I nie. Wcale nie patrzyłby na niego, kiedy śpi. Uśmiechnął się na tę myśl. I tak by patrzył.
Podszedł do jednej z półek.
Lubili robić sobie zdjęcia, a to że Tao miał aparat nie miało z tym nic wspólnego. A może miało.
Wziął album i usiadł na swoim łóżku. Sam też chciał powspominać. Poza tym nie przyszedł mu do głowy żaden pomysł, jak nakłonić Baekhyuna do zobaczenia fotografii.
Czuł na sobie jego spojrzenie. Obserwował go odkąd tylko przekroczył próg pokoju. Nie przeszkadzało mu to. Otworzył album i spojrzał na pierwsze zdjęcie. Nie mógł powstrzymać uśmiechu, który rozlał się na jego twarzy. Obrazek przedstawiał uśmiechniętego Baeka, patrzącego prosto w obiektyw. Kolejne zdjęcie pokazywało ich parę. Byli cali ubabrani mąką. Patrzyli sobie w oczy i uśmiechali się do siebie szerokim. Pamiętał to.
***
- Channie, mam taką ochotę na...
- Seks? - dokończył usłużnie wyższy, uśmiechając się figlarnie.
- Nie. Na ciasteczka.
- Jesteś pewnych, że nie na seks? - zapytał, łapiąc go za biodra i przyciągając do siebie. - Bo wiesz...
- Tak. Jestem pewny, że chcę ciastka - odparł, stając na palce i cmokając go w usta. - Choć zrobimy je!
- Ale jesteś całkowicie przekonany, że...
- Tak. Jestem w stu procentach pewien, że chcę ciastka... Z kawałkami czekolady i...
- Dobra, dobra, idę... - niższy złapał go za rękę i pociągnął do kuchni.
Tak oto po dwóch godzinach skończyli cali w mące. Na szczęście ciastka wyszły. Tao złapał za aparat i zrobił im zdjęcie. Kolejna fotografia do albumu 'BaekYeol'.
***
Album naprawdę nazywał się 'BaekYeol'. Baek sam go ozdabiał kolorowymi mazakami, brokatem i wstążkami. Już miał oddać się kolejnemu wspomnieniu, ale z zamyślenia wyrwał go głos Baekhyuna. Miał wrażenie, że się przesłyszał. Podniosł wzrok na chłopaka na sąsiednim łóżku.
- Huh?
- Co tam patrzysz? - powtórzył niższy. - Cały czas się uśmiechasz.
- Album z... Naszymi zdjęciami.
- Naszymi?
Odmruknął coś na potwierdzenie. Baekhyun westchnął głęboko.
- Mogę je obejrzeć z tobą? - zapytał, robiąc miejsce obok siebie i uśmiechając się lekko.
- Jasne - ucieszył się Yeol i usiadł szybko we wskazanym miejscu.
Zaczęli je oglądać, a przy każdym Chan opowiadał jakąś historię związaną ze zdjęciem. Przez chwilę poczuł się tak jak dawniej.
- Tylko mi nie mów, że założyłem taką spódniczkę... Albo, że w ogóle założyłem spódniczkę - Baekhyun patrzył krytycznie na zdjęcie, przedstawiające jego samego w stroju cheerleaderki. Uśmiechał się szeroko. Obok niego stał chłopak z blond włosami w podobnym stroju. Podobnym, bo chłopaka obok był różowy.
- Założy...
- Ja go znam - wskazał na blondyna, nie dając dokończyć Chanyeolowi.
- Co? - Chanyeol był zbity z tropu.
- Znam go... Był... Tam.
- Gdzie, 'tam'?
- Uhm... Nie wiem jak to wytłumaczyć. Ale... Znam go. Chciałbym... Chciałbym się z nim spotkać.
~~~~~~~~~~
Rozdział drugi. Mam nadzieję, że się spodobał C=
~ Shini

Kyaaaaaaaaaaaaaaa~!!!
OdpowiedzUsuńCę więcej tego. Już ;w;