Jestem z kolejnym rozdziałem! Nie za bardzo wiem, co napisać, więc tylko zapraszam do czytania.
~Yuu
~~~~~~~~~~~
Rozdział 12
- A temu, co? - Severus uniósł brew.
- Nie wiem. To ja powinnam o to spytać. Poznałam go jakieś czterdzieści minut temu...
- Co tu się dzieje? I dlaczego Cris wygląda, jakby zaraz miał zemdleć? Co mu zrobiliście?
- No, właśnie... Nic mu nie zrobiliśmy - Tom uniósł brew.
- Tak, bo każdy normalny człowiek piszczy i blednie, kiedy NIC mu się nie dzieje, prawda?
Harry spojrzał na niego i zdecydował się na taktyczny odwrót.
***
I po co tak piszczałeś?
Ale... To Korea, no! Po prostu...
Dobra, teraz to nieważne. Idź do tego wyjścia. Powoli... Krok za krokiem, żeby cię nie zauważyli.
Znając moje szczęście i tak mnie zatrzymają.
Dlaczego tak nie wierzysz w siebie?
Hm... Pomyślmy. Bo... Nie, nie mogę. Nie pomyślę tego teraz, bo się rozpłaczę.
Dobra. Teraz powoli... Otwórz drzwi. I brawo! Wyszedłeś! Teraz zamknij drzwi.
O kurwa! Kto tu postawił tę, jebaną, doniczkę?!
Biegnij, gamoniu!
***
W czasie, kiedy Harry powoli wycofywał się do drzwi dorośli, dalej się kłócili. O ile można nazwać do kłótnią. Tylko taka szybka, nic nie znacząca wymiana zdań. Na czym to ja... A! Więc dorośli dalej rozmawiali, kiedy usłyszeli huk, a potem słowa:
- Kurwa, kto tu postawił tę, jebaną, doniczkę?! - a potem stukot butów o posadzkę, jakby ten ktoś biegł. Estrella zrobiła głupią minę.
- Czy to nie jest przypadkiem ta sama doniczka, o którą cały czas potykała się Lily?
Severus pokiwał w zdziwieniu głową.
- Ta sama. I te same słowa... Myślałem, że nikt już na nią nie wejdzie, bo tylko Lily jej nie zauważała. A ona jest wielka!
- Skoro już się tak nadziwiliście, może lepiej odnajdziecie teraz Cris'a, co? Nie wiadomo, co może mu strzelić do głowy, a miał bardzo dużo czasu, żeby wcześniej pochodzić po domu i znaleźć jakąś kryjówkę.
***
Biegł przed siebie, kiedy nagle na coś wpadł. Tym czymś okazał się Draco Malfoy.
Tylko, dlaczego patrzy na mnie z góry? Twarda ta podłoga, trochę... Chwila. Podłoga?
Blondyn od razu wyciągnął w jego stronę dłoń. Harry złapał ją i usłyszał kroki.
- Muszę się gdzieś schować - wyszeptał rozgorączkowany.
- Co...?
- Nie mam teraz czasu - Draco pokiwał głową i dalej trzymając rękę Harry'ego, pobiegł przez labirynt korytarzy, by w końcu zatrzymać się przed ogromnymi drzwiami. Niebieskooki popchnął je i wszedł do pomieszczenia. Harry szybko podążył za nim. Nie zrobił dwóch kroków, kiedy się zatrzymał.
Pięknie...
To miejsce świeciło własnym blaskiem. Pod nim była trawa... Złota trawa. Nigdy czegoś takiego nie widział. Staw był jedynym ciemnym kolorem. Wyglądał jak wielka plama atramentu, na tle tego wszystkiego. Nad stawem stało wielkie rozłożyste drzewo. Z jednej z gałęzi zwisały dwie huśtawki.
- C-co to za miejsce...? - blondyn już zajmował miejsce na jednej z nich.
- Hm... Nie dokońca wiem... Myślę, że to jakiś magiczny ogród. Kiedyś go znalazłem i nie zmienił się od tamtego czasu.
- Tu jest pięknie...
- Prawda?
***
- Gdzież on jest? - szukali go już od ponad dwóch godzin.
- Skąd mam wiedzieć? To nie ja jestem jasnowidzem.
- Argh. To tak nie działa. Przecież wiesz. O, Merlinie... - złapała się za głowę. - Już... Już nie musimy go szukać. Myślę, że może tam zostać.
- Gdzie?
- Ogród...
Severus rozszerzył oczy w zdziwieniu i pokiwał głową.
***
Siedzieli tam nie zwracając uwagi na upływ czasu. Harry leżał na trawie, a Draco dalej siedział na huśtawce.
Tu jest tak miło. Mógłbym zostać tu na zawsze. Mmm...
~~~~~~~~~~~
Rozdział krótki. Przepraszam, nie mam ostatnio weny, żeby pisać. To znaczy... Mam zarys całej historii, ale ubrać ją w słowa jest już trochę ciężej. Mam nadzieję, że wam się tu podoba. O ile, ktoś w ogóle tutaj zagląda. Zostawiajcie komentarze! Prooooszę c:
Nara!
~Yuu
Oki
OdpowiedzUsuńTo miejsce
Ja tam kcę
</3
Tak bardzo~
Harry fanboy XD