czwartek, 5 listopada 2015

Rozdział 11 (SŻ)

Hej!
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam notki.
Ree, muszę Ci podziękować, za skopanie mojego ego. Dlatego chcę dedykować ten rozdział, zgadnij komu!

~~~~~~~~~~~
Rozdział 11

Estrella... Verde... Hm... O kur...

- Oh, nie patrz tak na mnie. Wiedziałeś, że żyję. Albo i nie. Ale chciałeś mnie szukać... Tom by ci powiedział... Prawda, Tom?
- Taak. Jassne. Bo ja nie mam nic lepszego do roboty.
- Aish! Nie mów tak! Jakby cię poprosił, to byś mu pomógł - widząc minę Riddle'a, dodała - Nie pomógłbyś, bo jesteś...
- Ekhem... Ja dalej tu jestem... I mam karę. I muszę iść posprzątać. Tam. No.

I chcę wziąć tę skrzynię, bo Malfoy cały  tydzień nie odstępował mnie na krok...

- Od kiedy, ty się tak palisz do pracy, co? - zapytał Riddle, unosząc jedną brew.
- Od zawsze - mruknął.
- Co ty tam mówisz?
- Nic. Mówiłem ci już, że słyszysz głosy.
- Argh... Ja. Stąd. Wychodzę. Spotkania różne i te sprawy. Nie będę wam przeszkadzał... Czy coś.

Jak powiedział tak zrobił i chwilę potem go nie było. Zapanowała niezręczna cisza, którą o dziwo przerwał Harry.
- Słyszałem... Um... To znaczy przeczytałem... Że masz coś dla mnie... To znaczy jakąś informację... czy coś w tym rodzaju...
- Mam.
- A powiesz mi?
- Nie - kobieta uśmiechnęła się szeroko.
- Nie...? - spojrzał na nią zdziwiony.
- Nie.
- Powiesz mi chociaż dlaczego?
- Tak - widząc minę chłopaka, dodała. - Musimy odnaleźć resztę. O ile z odnalezieniem Severus'a nie będzie problemu, to z bliźniakami już tak. Kto wie, co im mogło przyjść do głowy...
Nagle ktoś zapukał drzwi. Weszła przez nie postać w czarnej szacie.
- Mówiłam, że nie będzie problemu?
Harry spojrzał na Estrellę. Jego mama miała rację. Może nie brzmiało to jak przepowiednia, ale nie wiedziała, że Snape jest w budynku. Bo niby skąd.
- Ta... - wymruczał tylko. Spojrzał teraz na swojego profesora. Pierwszy raz widział go bez maski obojętności. W sumie pierwszy raz widział, żeby komuś aż tak rozszerzyły się oczy. Severus stał w bezruchu. Chłopak myślał, że w ogóle przestał oddychać.

***

Szedłem do gabinetu Czarnego Pana. Ciekawe czego chciał. Prawie nigdy nie wzywał nas do swojego gabinetu, chyba że chciał czegoś bardzo ważnego. Zapukałem do drzwi. Powiedział, żebym wszedł, gdy nie będzie się odzywał, bo ma jakieś spotkanie i może się spóźnić. Tylko, że Lord Voldemort, nigdy się nie sp... Dobry Merlinie, chyba mam problemy ze wzrokiem, bo widzę Estrellę. Tych oczu nie da się pomylić z żadnymi innymi, a oczu przyjaciółki, to już w ogóle. Wpatrywałem się w nią szeroko otwartymi oczami. Przecież ona... Poczułem jak coś się we mnie wtula. A raczej ktoś. Pewnie się zagapiłem i nie zauważyłem, kiedy podeszła. Moje ramię zaczęło powoli robić się mokre. No tak... Zawsze płakała, gdy widziała nas po dłuższej przerwie. Dłuższej... Tak. Najdłuższa przerwa trwała ledwie tydzień. Ta jednak.... Nie widziałem jej prawie szesnaście lat. Od śmierci Lily.
- S-severusie... - wyłkała. - Severusie... Tak bardzo tęskniłam. P-przep-raszam... Tak bardzo przepraszam, że zostawiłam was z tym wszystkim. Tylko, że ja... Ja widziałam jej śmie-śmierć... W wizji.
- Ci~ wyszeptałem jej we włosy. Ok, byłem trochę zły. Kto zostawia przyjaciół po śmierci jednego z nich. Chociaż bliźniaki zrobiły to samo. Też uciekli. Przynajmniej się pożegnali. Niemniej jednak stałem się, chyba jeszcze bardziej zgorzkniały i sarkastyczny niż byłem w szkole. Tylko, dlaczego ona ciągle płacze? Tak, jestem niemiły. To życie mnie tego nauczyło. Te szesnaście lat bardzo mnie zmieniło.

***

Czułam, że coś się w nim zmieniło. Zawsze, kiedy się do niego przytulałam, odwzajemniał się tym samym. Teraz jak gdyby stał i... W sumie tylko stał. Co się z tobą stało Severusie? Gdybym wiedziała wcześniej, może bym nie wyjechała. Moje wizje jednak nigdy nie pokazują wszystkiego. Tak jak tego, gdzie są teraz bliźniaki. Jedno wiem napewno. Żyją. Tyle narazie mi wystarczy. Wracając do chwili obecnej. Wiem, że moje tłumaczenia są bezsensu, ale ja nie mogłam... Tak po prostu... Mniejsza z tym... Łzy płynęły mi nieprzerwanie. Łzy szczęścia i smutku jednocześnie. Jak ja za nim tęskniłam. Kochałam te rozmowy z nim. Najlepiej z nich wszystkich mnie rozumiał, dawał dobre rady. Nie obchodziło go to, że byłam Puchonką. Chociaż nie. Nie obchodziło go, z którego domu jest każdy z nas. Po prostu przyjaźń.

***

Patrzył na nich.

Ciekawe ile się nie widzieli? Chociaż, sądząc po tym jak Estrella przepraszała... „Widziałam jej śmierć...” Czyli mogła odejść szesnaście lat temu...?

- Ekhem... Estrella. Estrella, proszę uspokój się... Cris... Cris nie powinien cię takiej widzieć, prawda...? Chodź trzeba mu powie...
- Nie - jej głos nawet nie zadrgał. Nic nie wskazywało na to, że przed chwilą płakała. - Musimy znaleźć...
- Kri i Michael'a? - skinęła głową.
- Wiesz, gdzie oni są?
- Nie do końca...
- Jak to... 'Nie do końca'? Sev, to w...
- Wiem, że to ważne. Po prostu nie podali mi dokładnego adresu, ok? Oni też woleli zostawić to wszystko w cholerę i wyjechać.
- Wyjechali...?
- No tak. Myślałaś, że każdy zostanie na miejscu, po tamtym wydarzeniu? Oni po prostu nie mogli patrzeć, na to miasto normalnie, wszędzie ją widzieli...
- A ty?
- Co, ja?
- Dlaczego? Dlaczego nie wyjechałeś?
- Nie mogłem tak po prostu wszystkiego porzucić. W przeciwieństwie do niektórych.
- Wiesz dobrze, że...
- Nie chcę tego słuchać. Ja jako jedyny tu zostałem, podczas, kiedy wy... Wy, zostawiliście... Bo nie dalibyście rady... Może gdybyście tu byli, Cristopher miałby inne dzieciństwo.
- Skoro o mnie mowa... - wtrącił Harry, wiedząc, że kłótnia zbliża się wielkimi krokami. - Co masz na myśli, mówiąc inne dzieciństwo?
Snape wkońcu oderwał wzrok od Verde. Pomyślał, że mógłby ugryźć się w język, zanim zaczął wyrzucać z siebie swoje żale.
- Nic.
- Ale...
- Może kiedyś się dowiesz.

Stary Snape powrócił!

- Dlaczego nie teraz?
- Bo nie ma teraz na to czasu.
- A na bezsensowne kłótnie jest?
- Nie.
- To dlaczego...
- Przestańcie już - Estrella wtrąciła zniecierpliwiona. - Mamy inne problemy, niż to... To co działo się kiedyś? Severusie, co dokładnie miałeś na myśli, mówiąc o bliźniakach?
- Są gdzieś w Korei... Nie wiem, co ich tam pociągnęło.
- Może to, że jest tam daleko. Korea jest wielka. Zanim ją przeszukamy...
- Estrella. Pamiętasz te medaliony...
- Te, które Lily dla nas zrobiła, żebyśmy wiedzieli, gdzie jesteśmy? Tak. A co?
- Może dalej je noszą...
Harry w tym momencie wydał bardzo niemęski okrzyk. Dorośli spojrzeli na niego.
- Co znowu? Czy to za daleko dla...
- Severusie, cicho. Co się stało, Cris?
- KOREI?! O MERLINIE! ZAWSZE. KOREA. O MÓJ BOŻE. JAK TO MOŻLIWE.
- A temu, co? - Severus uniósł brew.
- Nie wiem. To ja powinnam o to spytać. Poznałam go jakieś czterdzieści minut temu...

~~~~~~~~~~~
Rozdział spóźniony okropnie. *Klęka* Przepraszam i błagam o wybaczenie! *robi smutną minę* Po prostu... Przyjaciółka się wyprowadza i zostało nam naprawdę mało czasu.
Przepraszam jeszcze raz *przygotowuje twarz na zgniłe owoce i warzywa* Możecie mnie nimi obrzucić. Naprawdę zasługuję taką karę.

~Yuu

1 komentarz:

  1. Nie tylko ja proszę o jedzenie Dx
    Ale
    Ale
    KOREAAAAA~
    Czekam na dalszy ciąg
    Wydaje mi się czy Cris jest fanboyem xD

    OdpowiedzUsuń