czwartek, 29 października 2015

To jest właśnie, będzie coś mądrego (collab. z Kim Naree)

Jest to efekt głupawki, mojej i Naree, podczas imprezy urodzinowej. Najlepsza impreza 4ever... I ta Creepy Lalka...
Dobra mamy shota.

~Yuu
Shota można znaleźć też na blogu Naree <klik>

~~~~~~~~~~~~~
Autor: Yukio „Yuu” Shinigami, Kim Naree
Gatunek: komedia
Pairing: OnChicken, 2Min, Jongkey i wszystko co możliwe

Tytuł:   To jest właśnie, będzie coś mądrego     

- Kim! Him! Chan!
- Nie rozumiem. Możesz powtórzyć?
- Kim! Him! Chan!
Nie rozumiem. Możesz powtórzyć?
- DUPA!
- Przestań znęcać się nad tym „google”... - powiedział Minho.
- Ale... Minho... KURCZAKI!
- Jakie... Onew znowu zaczynasz? Co na to Dara noona?
- Zostawiłem ją.
- Co?! - Minho upuścił szklankę.
- Kurczaki były ze mną 24 lata, Sandara tylko pół roku.
- Ale...
- Żadne 'ale', po prostu... KOCHAM KURCZAKI... Wy mnie wogóle nie rozumiecie!
- Onew uspokój się...
- Minho gdzie jest mleko bananowe?
- Dlaczego KURCZAKI? DLACZEGO... KURCZAKI?
- Ale... mleko bananowe?
- Żadne mleko... Tylko KURCZAKI!
- Hej, ma ktoś pożyczyć kasę? Dużo kasy? - do kuchni wszedł Kris. Nie żeby ktoś go wpuszczał. EXO lubili przychodzić bez ostrzeżenia.
- Na chuj ci kasa? - zdziwił się Jonghyun.
- Wyjątkowo nie dla mnie. Nowa kolekcja Gucci'ego, a Tao nie stać, więc ryczy w pokoju.
- KURCZAKI, CZEMUŻ WY JESTEŚCIE KURCZAKAMI?
- Ktoś powiedział 'Gucci'? - zapytał Key, wbiegając do kuchni.
- I co ty głupi Chinolu zrobiłeś? - jęknął Dino.
- Jongie, kochanie, słyszałeś?
- WY NIETOLERANCYJNI, KURCZĘ LUDZIE!!!
- Co? - powiedzieli chórem wszyscy.
- Już nic! - po czym Onew wybiegł z płaczem, pocieszyć się kurczami.
- A jemu co znowu?
- Kurczaki...
Do kuchni wbiegli Kaisoo i HunHan kłócąc się o wyższość kajdanek nad sznurami.
- Yehet! Ohorat!
- Sehunnie, ciszej kochanie... Wiemy, że nie umiesz mówić po angielsku, darling...
- Bita śmietana z bitą śmietaną!
- Dobrze kochanie... - Luhan się poddał.
- Kyungie, bolało jak spadłeś z nieba?
- Kai, błagam...
- Ale misiek...
- Nie. 
Nagle wchodzą Baekyeole.
- Baek jestem głodny...
- A co byś zjadł?
- Bekon... - to powiedziawszy zmierzył biednego Baekhyun'a wygłodniałym spojrzeniem. - Misiu, wyglądasz smakowicie...
- Jezu - burknął zniesmaczony Taemin, wbijając słomkę w kartonik. Minho w tym czasie rozbierał go wzrokiem.
- Wsadziłbym ci - mruknął.
- CO?!
- Słomkę w mleko bananowe.
- Mam pomysł! - Onew wpadł do kuchni z kurczakiem w ręce. - Obejrzyjmy „Ring”.
- Cooo...! - pisnął Kyungsoo.
- Tak! - krzyknął Kai w tym samym czasie.

D***

Po filmie zadzwonił telefon D.O.
- Nie...! To na pewno ta dziewczynka!
- Spokojnie Dyo - Kai wziął telefon swojego chłopaka. - Halo?
- Dzień dobry. Czy mam przyjemność rozmawiać z przyjacielem pana Do Kyungsoo?
- Tak, czy coś się stało?
- Pan Do jest podejrzany o kradzież 6 kilogramów ziemniaków...
- Przepraszam, co...? Misiu, ukradłeś dzisiaj jakieś ziemniaki?
- ... jest poszukiwany na terenie całej Korei...
- Ale...
- Jeżeli się z panen skontaktuje, proszę o informacje.
- Tak, proszę bardzo...
- Kai...
- Czekaj Kyungie...
- Do widzenia i miłej nocy życzą... Werbelek proszę... Dududududum... Chen i Xiumin!
- CO?!
- Narazie, Kai!
Słychać było jeszcze tupot stóp na korytarzu, na górze. Po chwili Kai, zrywając się z miejsca, krzyknął:
- No ja ich zabiję, za straszenie mojego Dyo-misia! - i już go nie było.

D***

- Chanyeol! Chanyeol obudź się! - szeptał gorączkowo Baek. - Chanyeol! Chanyeol telewizor się sam włączył... Chanyeol... Chanyeol!
- Baek... błagam... nie buuuuuudź mnie! Baek... - przerwał mu głośny pisk.
- Chanyeol... AAA! Telewizor, telefon! Tefelon, tewelizor!
Na ekranie pojawiło się coś, czego się nie spodziewali.
Coś straszniejszego niż najstraszniejszy horror.
Coś, co wywołało ich głośny wrzask.
Key bez makijażu.
- AAAAA!!!
- Gratuluję! Przeszliście drugi etap „Wkręceni przez XiuChen”! Rywalizujecie z Kaisoo! - wydarł się Minseok wbiegając do pokoju z dzikim wrzaskiem.
Chanyeol zachichotał, za to Baek złapał swoją śmiertelną broń... Eyeliner. Xiumin wybiegł z jeszcze głośniejszym krzykiem.

D***

Minho siedział w rogu pokoju i czytał ksiązkę. Nagle Minnie obudził się z głośnym krzykiem. Minho podniósł głowe, a grzywka zasłoniła mu oczy. Taemin krzyknął jeszcze głośniej:
- AAA! Zostaw mnie, zostaw mnie! Zostaw mnie! - robiąc karate jastrzębia.
Do pokoju wszedł Chen.
- Taemin... Zamknij się. Ludzie spać nie mogą.
- Ale ONA tam siedzi, Chen!
- Tak, twoja „dziewczyna”, Minho, siedzi tam i czyta książkę.
- To jest SAMARA!
- Nie to Minho. Zamknij się i idź spać. Dobra idę, chyba Xiumin mnie woła... Branoc.
-...
- Minho...
- Co? - powiedział Żabol mrocznym jak Samara głosem.
- Co ty tam robisz?
- Dzwonię do ludzi, bo muszę ich zabić... - powiedział ironicznie.
- Minho, nie strasz mnie...
- Teraz ciebie też muszę zabić...
-...
-...
- Minho?
- Tak?
- Czemu Jongdae u nas śpi?
- Nie wiem, kocha... CZEKAJ, ON U NAS ŚPI?!

D***

- Kurczaki, kurczaki, kurczaki... Powstańcie!
Jeden z nich nagle przemówił:
- Onew pobierzmy się błagam... Nie czujesz mięty, khym khym, kurczaka?
- Oczywiście, że tak. Czy ja mogę cię pocałować?
- Tak, bierz mnie Onew!
Kiedy chłopak przybliżał swoją twarz do bliżej nieokreślonej części kurczaka coś zaświeciło, pyknęło, a kurczak znowu leżał na blacie. 
- Co...?
- Mamy cię, Onew! - wykrzyknął Minseok z aparatem w dłoni.

D***

- Boże, mam ich tak bardzo po uszy - jęknął Kibum, patrząc na snujących się po backstage'u Xiumina i Chena.
- Oj tam, kocie. To nawet zabawne jest.
- ZABAWNE?! To my jesteśmy następni na liście ofiar. Tuż przed koncertem SM?
- Wyluzuj Bummie... Co?!
- O co chodzi?
- Dostałem wiadomość! Od prezesa. Chce się ze mną widzieć.
- Jongie, to może być podstęp...
- Nie no coś ty! Od prezesa...

Później

- Panie prezesie, już jestem!
- Witaj, Jonghyun - w zasięgu jego wzroku pojawił się staruszek trzymający w ręce nożyczki.
- AAA! „NAJŚCIE”! - wrzasnął Key, cofając się. Jonghyun parsknął śmiechem.
- High-five, chłopaki. To było mocne.
- Starałem się - zachichotał Chen. Staruszek, czyli Xiumin, zachichotał.
- No jakimś cudem dałem radę.
- AAAA! UCIEKAJCIE! AAAAAAA! ON MA NOŻYCZKI!!!
- Dzięki chłopaki - jego przyjaciel przybił mu piątkę ze słodkim uśmiechem.
- NIENAWIDZĘ WAS!!!

D***

JongKey, Onchicken, 2Min, Baekyeol, Kaisoo i HunHan siedzieli przy wielkim okrągłym stole.
- Wkręćmy ich, że mają nożyczkofobię.
- Ale nazwijmy to jakoś tak... Po łacinie! Włączę 'google tłumacz'... „Brancchiofobia”.
- Tak, ale co zrobimy?
- Mam inny pomysł!
Spojrzenia wszystkich spoczęły na rozradowanym Luhanie.
- Wrzucimy ich do beczki z kwasem? - zainteresował się Chanyeol.
- Nie. Sprawimy, że będą zajęci czymś innym niż nami.
- ????!!!
- Sobą - szepnął złowieszczo jelonek. Zapadła cisza.
- To genialne, kocham cię! - ucieszył się Sehun.
- Napiszemy listy! - podskoczył Key. - Niby od prezesa. Sesja do magazynu. Xiu będzie musiał ubrać się w coś super sexy.
- Ale skąd weźmiemy taki strój? -  Lu przygryzł wargę.
- Coś się znajdzie...

D***

/Na dachu jakiegoś budynku w Korei/

- Czy wszyscy są gotowi? - zapytał cicho Lu. 
- Tak. 
Zobaczyli wchodzących na dach Xiu  i Chena - obydwoje z innych stron. Cała „Ekipa Zemsty” w mgnieniu oka schowała się za balustradą. Wszyscy byli na górze, więc parka nie miała szans ich zobaczyć. Xiumin był ubrany w czarne skórzane spodnie i białą bokserkę, a Chen na odwrót. Spojrzeli po sobie i zdrętwieli. 
- Nie! - krzyknęli we dwoje. Już wiedzieli, że ich mini-psikusy nie spodobały się reszcie. 
Taorisom nic nie zrobili, ale że nie mieli nic do roboty pykali zdjęcia i nagrywali filmy. 
Lulu uśmiechnął się słodko-strasznie. Oj... Żartownisie nie wiedzieli co się święci.
Zauważyli jak Chen i Xiu w akcie desperacji próbowali uciec lecz Chanyeol i Minho skutecznie im to uniemożliwili. Reszta w tym czasie podniosła się z klęczek. Powoli schodzili po schodach. Minseok wydarł się przeraźliwie. Chen stał i patrzył z obojętną miną na „Ekipę Zemsty”, przestał się już nawet wyrywać. Jedyne co go zdziwiło to to, że ofiary ich wcześniejszych żartów mają na sobie płaszcze przeciwdeszczowe. 
- Yehet! Ohorat! - wykrzyknął Sehun, a Luhan zrobił facepalma. - START! 
W stronę chłopaków wyleciało coś niezidentyfikowanej masy. Nie wiedzieli co, bo zamknęli oczy. Po chwili Xiu oblizał usta, ale zamiast ich zwykłego smaku poczuł słodycz bitej śmietany i czekolady, i truskawki... To były... 
- TORTY! - wykrzyknął, a Chen otworzył oczy. Hm... W takim razie to już nie jest „Ekipa Zemsty” lecz „Kraina Słodkości”. Na czym to ja... „Kraina Słodkości” leżała na podłodze, zwijając się ze śmiechu. Po chwili wszyscy byli w słodkiej mazi. 
- Moje...! Moje spodnie są całe ubabrane! Kto je teraz zaniesie do pralni?! - „Kraina Słodkości” roześmiała się jeszcze bardziej. - Wy niewychowańce jedne, chamy głupie! - krzyczał histerycznie Xiumin. 
- Spokojnie... - powiedział Chen, przytulając rozhisteryzowanego chłopaka do siebie. - To tylko tort przecież... No już... 
Na ten akt czułości wszyscy zrobili zgodne 'Awww' i zaczęli się rozchodzić. 
- Yah! Jongdae, puść mnie... - mruknął zakłopotany Xiu.
- Nie - zachichotał trolling dancing machine, liżąc go po policzku. 
- Co robisz?! - pisknął, usiłując się odsunąć jak najdalej.
- Masz tort na policzku... Jesteś słodziutki, Seokkie~ ❤
- A ty dziwny °-°
- Aw, nawet na ustach ci zostało. 
- Nie prób... 
Chen uśmiechnął się słodko i uciszył go słodko-słodkim (dosłownie) pocałunkiem.

- O fuj, geje! - jęknął Tao, obserwując ich zza aparatu. Zmarszczył brwi i pozwolił Krisowi cmoknąć się w nos. - Kochanie...? Gucci? - zamruczał z nadzieją.

KONIEC. 
~~~~~~~~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz