Rozdzialik 8 do waszej dyspozycji. Komentujcie, czytajcie i w ogóle.
~Yuu
~~~~~~~~~
Rozdział 8
Obudziło go dzikie brzeczęnie. Głowa bolała go niemiłosiernie, a dźwięk wcale nie pomagał. Otworzył oczy lecz po chwili znowu je zamknął. Chwilę potem w jego łóżku zaczęło się robić mokro... I zimno jeśli o tym mowa. Zerwał się z niego jak najszybciej i spojrzał prosto w oczy uśmiechającemu się szczęśliwie, młodemu mężczyźnie. Nie myśląc wiele podszedł do szafy, zabrał rzeczy i wszedł do łazienki. Chwilę potem z niej wyszedł.
- Kim ty właściwie jesteś? - zapytał nieco zmęczonym głosem.
- Kimś kto jest na ciebie wściekły, bo już dawno powinniśmy zacząć eliksiry, a ty śpisz w najlepsze. Tom...
- Chwila, chwila, chwila... Poczekaj chwilę - i znowu wszedł do łazienki.
- Masz pięć minut! - usłyszał jeszcze. Nic nie robiąc sobie z danego mu czasu zaczął powoli wracać do rzeczywistości. Zakłął cicho. Dzisiaj. Zaczyna. Eliksiry. Usłyszał pukanie do drzwi.
- Czas minął! - akurat zdążył wciągnąć na siebie ubrania, kiedy drzwi otworzyły się, prawie wylatując z zawiasów. Podskoczył jak oparzony i wrzasnął:
- Jesteś nienormalny, czy co?!
- Mówiłem, że masz pięć minut, nieprawdaż?
- Co z tego? - zaczynał wkurzać go uśmieszek mężczyzny. - I kim ty w ogóle jesteś?! Przychodzisz do mojego pokoju, z jakimś dziwnym brzęczącym czymś, oblewasz mnie wodą, a teraz to?!
- Po pierwsze nie krzycz, a po drugie... - tu uśmiechnął się słodko. - Jestem twoim ojcem chrzestnym.
- Jesteś tak samo popaprany jak Riddle.
- Oh! Dziękuję za komplement - Harry spojrzał na niego jak na kogoś niespełna rozumu.
- Wariat... Po prostu wariat.
- Przestań już mnie wyzywać, co? Mam imię... - tu Harry uniósł brew.
- Doprawdy...?
- Aaron Raro.
Teraz chłopak parsknął śmiechem.
- Czy Raro przypadkiem nie znaczy po hiszpańsku...
- Dlaczego ludzie zawsze o to pytają? - wygiął wargi w podkówkę lecz jego oczy dalej się śmiały. - Tak moje nazwisko znaczy 'Dziwny' po hiszpańsku. Aish! Ja wcale nie jestem dziwny!
- Nie, bo przecież każdy normalny człowiek wyważa komuś drzwi do łazienki, prawda?
- Zawsze tak wyganialiśmy się z Tom'em z łazienki w szkole...
- Czekaj, jesteście w jednym wieku? O ja! Jaki ty jesteś stary! A myślałem, że masz co najmniej dwadzieścia pięć lat.
- Jeszcze raz powiesz, że jestem stary, a możesz pożegnać się ze swoim językiem - wysyczał, a jego oczy już się nie uśmiechały.
- Tom, by ci na to nie pozwolił - krzyknął przestraszony.
- Nie byłbym tego taki pewien... A wracając do spraw ważnych - tu znowu się uśmiechnął. - Chodźmy na eliksiry! - i nie zwracając większej uwagi na Harry'ego zaczął kierować się do wyjścia. Chłopak nie wiedząc co go czeka, pobiegł za Aaronem.
***
Wstał najwcześniej, jakoże nie wypił dużo. Reszta jeszcze spała. Parsknął, gdy zobaczył ich pozycję. Nott spał na podłodze wtulony w Blaise'a.
Nie, bo oni w ogóle nie są razem. Ciekawe kto im w to uwierzy...
Dziewczyny zajęły fotele.
Swoją drogą, jestem ciekaw jak one się na nich zmieściły. Dobra fotele są duże, ale nie aż tak.
On sam spał na łóżku. W końcu nikt nie ma prawa spać na jego łóżku, bo...
TO MOJE ŁÓŻKO.
Brakowało mu tylko Cris'a. Pamiętał, że chłopak pytał go o jakąś ścianę, a potem, już go nie słyszał.
Czyli jest u siebie, nie?
Wszedł do łazienki, umył i ubrał się. Kiedy wyszedł wszyscy dalej spali.
Nie no tak być, nie będzie...
Wziął różdżkę, wypowiedział zaklęcie, po którym usłyszał, głośny, może trochę zbyt głośny, dźwięk klaksonu. Paczka zerwała się na równe nogi, a kiedy ujrzeli szczerzącego się Draco, to...
- Czuj się zabity, ty idioto! - wykrzyknął Blaise.
***
- Możemy nazwać twoją pierwszą lekcję: „Co zrobić, żeby kociołek nie wybuchnął...” doprawdy, nadal jestem ciekaw jak to zrobiłeś.
- Wiesz... Ja po prostu mam talent.
- Tsa... Bo, kiedy kociołek prawie wybucha ci w rękach jest naprawdę wielkim osiągnięciem.
- Aish, cicho bądź...
Nagle dotarł do nich dziwny dźwięk. To znaczy, jakby ktoś nacisnął bardzo mocno klakson. Potem usłyszeli krzyk.
- Czuj się zabity, ty idioto!
Później słychać było tupot stóp, a następnie zobaczyli Draco na horyzoncie. Za nim biegł, o ile zataczanie się i chwilowe przerwy na postój można nazwać bieganiem, Blaise Zabini. Blondyn śmiał się jak opętany.
- Jeżeli kiedykolwiek mnie złapiesz, ślamazaro!
W tym momencie było już za późno. Spojrzał na Harry'ego, nie zdążył wyhamować i wpadł na niego, wywracając.
- Cześć, Cris - powiedział szczęśliwie. Czarnowłosy nie powiedziałby, że to była wygodna pozycja. Leżał na podłodze, a Draco podniósł się trochę i siadł mu biodrach.
- Ej! Nie obmacywać mi się tutaj! Ludzie patrzą! - krzyknął rozbawiony Raro, zakrywając oczy Blaise'owi, który jakoś się do nich doczołgał. W oddali widać było, zmierzających w ich stronę Pansy i Teo, Millicente'a miała kamienny sen i nawet gdyby wybuchła bomba atomowa obok niej, nie obudziłaby się. Niespodziewanie dla wszystkich Theodore powiedział coś do Pans, zakrył oczy dłonią i uciekł. Blaise, który odsłonił oczy w tym momencie, wyrwał się Aaron'owi i pobiegł za chłopakiem.
- A temu, co? - zapytał głupio Raro.
Jedyna dziewczyna na korytarzu zgromiła go wzrokiem i podeszła do parki dalej leżąco-siedzącej na podłodze.
- E! Gejuszki, wstajemy z tej podłogi! Już, bez gadania! - Harry zaczerwienił się lekko i zrzucił z siebie Draco. - Idziemy... Cristopher, idziesz z nami?
- Ta jasne... Do zobaczenia później, Aaron... Łoo, a to co?
Nie zrobił nawet jednego kroku, kiedy poczuł jak coś dziwnego obwiązuje się wokół jego nadgarstka.
- Co, do...
- Idziemy do Tom'a. Pożegnaj się z przyjaciółmi.
- Ale...
- Żadnego, ale!
Harry odwrócił się w stronę skrzydła, w którym mieszkał i zaczął powoli iść.
- Ty popaprańcu! Po co mam do niego iść... Nie chcę! Ja chciałem iść z nimi! - słyszał śmiech pozostałej dwójki. - A wy z czego się śmiejecie?! Jeszcze mogę się wrócić!
- Narazie, Cris! - i uciekli.
- Musisz tak krzyczeć? Głowa mnie już boli od tych twoich pisków.
***
Droga minęła im w ciszy nie licząc, coraz mamroczącego pod nosem Harry'ego.
- Twoją karą będzie...
~~~~~~~~~~~
Pomysł na nazwisko podsunął mi nauczyciel techniki. Następny rozdział w sobotę. Jestem chora, więc mam trochu czasu, żeby pisać.
Dziękuję za uwagę, proszę o komcie, no i chyba w sumie tyle.
Do następnego!
~Yuu
Jaka to kara
OdpowiedzUsuńJa chcę wiedzieć. Już.
Hwaiting, noona~